Cały dom na bruk

Cały dom na bruk


By spoleczni - Posted on 21 maj 2012

Domy (nawet te wybudowane po wojnie),skwery,boiska,parki do zwrotu, czyli jak wygląda reprywatyzacji w Warszawie

13 rodzin mieszka w reprywatyzowanym domu na Pradze, wszystkie mają sprawy eksmisyjne w sądzie.

Wyrzucą ich na bruk. Finał reprywatyzacji na Pradze.
Wielkie emocje w budynku przy ul. Stanisława Augusta 8 na Pradze - do końca maja lokatorzy mają się wyprowadzić. Taki jest finał reprywatyzacji nieruchomości.

- Latem ubiegłego roku zobaczyliśmy kartkę na drzwiach wejściowych z informacją, że nieruchomość zostanie przekazana spadkobiercom hipotecznych właścicieli i 31 sierpnia administracja zamyka konta wpłat bieżących - mówi pani Grażyna, jedna z lokatorek domu. - To było zupełne zaskoczenie.

Dziewięć miesięcy wystarczyło, żeby sytuacja stała się dramatyczna. Dziś niemal wszystkie umowy najmu są wypowiedziane. Lokatorzy mają zabrać rzeczy i wyprowadzić się do końca maja. - Jestem na emeryturze, co mam zrobić? - pyta jedna z lokatorek. Inni denerwują się: - Tu nie chodzi o jednostkowy przypadek, ale o cały trzypiętrowy budynek, w którym mieszka 13 rodzin. To około 40 osób. Są tu rodziny, które urzędnicy przysłali pod ten adres w latach 90. Przecież wiedzieli, że są roszczenia.

O domu przy Stanisława Augusta głośno jest w całej dzielnicy. Przedwojenną nieruchomość odebrało właścicielce państwo. Zgodnie z przepisami tzw. dekretu Bieruta złożyła ona wniosek o przyznanie praw do budynku. I jak większość takich osób dostała odmowę (w latach 50.). Ciut wcześniej sprzedała dom i prawa do niego innej osobie. I to właśnie spadkobierczyni roszczeń wystarała się o decyzję prezydenta Warszawy z prawem do gruntu i przejęła budynek. - Od urzędników dowiedzieliśmy się, że domem zarządza pewna kobieta, a u nas pojawił się mężczyzna - relacjonują mieszkańcy. - Gdy podał nam rachunek bankowy do wpłat, nie było tam nazwy właściciela.

Skarżą się, że szybko dostali wypowiedzenia stawek czynszu. Umówili się, że nie będą płacić na podane konto. - Wpłacamy do depozytu sądowego tyle, ile płaciliśmy miastu, ok. 6 zł za metr - mówią. - Podpisaliśmy umowę na odbiór śmieci. Płacimy też za prąd na klatce schodowej.

Skargom na pełnomocnika właścicielki nie ma końca. Lokatorzy mówią m.in., że odciął dopływ ciepła ("Gazecie" tłumaczy, że zamknął sezon pod koniec lutego), do starszej wiekiem lokatorki przyszedł po godz. 21 (mówi, że nie łamał prawa, bo jeszcze nie obowiązywała cisza nocna).

Pełnomocnik właścicielki i zarządca nieruchomości Jacek Powsiński ma z kolei swoje zastrzeżenia: - Mieszkańcy kwestionują wszystko, np. moje pełnomocnictwo, bo jest skserowane. Gdy była tu właścicielka, stwierdzili, że to nie może być ona, bo za młodo wygląda. Wymienili zamki, nie mogę dostać się do dwóch pustostanów. Nie chcą ze mną w ogóle rozmawiać. I źle na tym wychodzą. Nie mieliśmy planu, żeby pozbyć się lokatorów. Musiałem podnieść czynsz do ponad 17 zł za metr, bo budynek jest w fatalnym stanie. Ale to był moment, żeby usiąść do rozmów. Jeśliby kogoś nie było stać, sprawa poszłaby szybko do sądu. Tu każdy kwalifikuje się do lokalu socjalnego. Nie narastałby dług. A teraz i tak spotkam się w sądzie ze wszystkimi, z wyjątkiem jednego lokatora, bo on płaci. Skierowałem już pozwy o eksmisje.

Rzeczniczka Pragi-Południe Ewelina Buczyńska tłumaczy, że i z pełnomocnikiem, i z lokatorami spotykali się przedstawiciele urzędu dzielnicy i Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami. - Niestety, rozmowy, spotkania i wymiana korespondencji nie doprowadziły do poprawy wzajemnych relacji - przyznaje.

Jacek Powsiński: - Nigdy nie spotkałem się z tak zażartym kwestionowaniem prawa własności. Lokatorzy zwrócili się wszędzie, gdzie tylko mogli, m.in. do prokuratury okręgowej, która odpowiedziała, że nie doszło do nieprawidłowości przy reprywatyzacji. Mam doświadczenie w budynkach dekretowych, ale z taką sytuacją jak tutaj nigdy się nie zetknąłem. Mam pretensje do Komitetu Obrony Lokatorów, który wszędzie węszy przekręt i źle pokierował lokatorami. A nawet nie umiał im podpowiedzieć, jak prawidłowo napisać wnioski do sądu w sprawie wpłacania czynszów do depozytu sądowego, chociaż komitet ma adwokata. I sąd te wnioski oddalił. Efekt jest taki, że od dziewięciu miesięcy nie dostaję pieniędzy za czynsze, a lokatorom z każdym miesiącem powiększa

Źródło; GW Małgorzata Zubik

Etykietowanie