Co się dzieje z mieszkańcami z oddanych kamienic.500 rodzin czeka na eksmisje.

Co się dzieje z mieszkańcami z oddanych kamienic.500 rodzin czeka na eksmisje.


By spoleczni - Posted on 16 marzec 2012

Druga strona reprywatyzacji. Czynsz za mieszkanie wynosi 99 zł za m kw.? Owszem, w budynku przekazanym przez miasto w ręce prywatne. Zwroty kamienic wywracają do góry nogami życie wielu warszawiakom. I miasto ma nowe problemy
Jest tak: rodzina mieszka tu od dawna. Dostali przydział po wojnie, tzw. kwaterunek albo po 1991 r. jako komunalne. O mieszkaniu mówią nie inaczej niż "moje". Malują, wymieniają instalacje. Nawet jeśli nie robią tak wszyscy, to na pewno większość. Dbają o dom. Czynsz płacą miastu.

Nagle ogłoszenie w bramie: teraz czynsz trzeba płacić na konto prywatne. Budynek ma już nowego właściciela.

Lokatorzy oceniają, że bardzo często są traktowani jak meble. - Właściciel podniósł nam czynsz do 18 zł za metr, wypowiedział umowę najmu pod pretekstem. Żyję w ciągłym strachu - opowiada pani Bożena ze Śródmieścia.

Od kiedy ratusz zaczął zwracać nieruchomości zagrabione dekretem warszawskim, z ewidencji gminy ubyło ok. 8 tys. lokatorskich rodzin. W samym Śródmieściu w prywatne ręce przekazano od 1995 r. 226 budynków mieszkalnych. A w nich 2687 mieszkań.

Ilu lokatorów mieszka nadal w zreprywatyzowanych budynkach? - Wiemy, że np. w 2011 r. liczba mieszkań przekazanych u nas właścicielom budynków wynosiła 85. Ale to ciągle się zmienia - mówi Jacek Dzierżanowski, rzecznik Mokotowa.

Ucieczka przed odszkodowaniami

Co dzieje się z lokatorami? Zdarza się, że właściciel kupuje im mieszkania. Ale to szansa rzadka jak wygrana na loterii. Niektórzy otrzymują na pociechę trochę gotówki i wyprowadzają się. Inni płacą, ile mogą. Część nie płaci. W "Gazecie" opisywaliśmy też przypadki ekstremalne: właściciel nęka lokatorów odcinaniem wody, gazu, uciążliwym remontem.

Część lokatorów z budynków "dekretowych" idzie po pomoc mieszkaniową do miasta. Mogą z niej skorzystać tylko w ściśle określonych przypadkach. Jeden z nich to wyrok eksmisyjny z prawem do lokalu socjalnego. Miasto ma obowiązek znaleźć lokal. Teraz powinno mieć ok. 500 takich lokali dla rodzin eksmitowanych z prywatnych budynków (ile wśród nich jest "dekretowych" nie wiadomo).

Dzielnice muszą też zapewniać lokale socjalne dla eksmitowanych z budynków spółdzielni i mieszkań komunalnych. Prywatni właściciele mają jednak bat na samorząd. To odszkodowania. - Sąd zasądza rynkową stawkę, jaką właściciel miałby ze swobodnego najmu - wyjaśnia burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski. - Dla mieszkania w Śródmieściu może to być nawet 2 tys. zł miesięcznie albo i więcej. Dlatego zaniedbanie tego tematu może szybko spowodować milionowe odszkodowania. Unikanie kosztów odszkodowań to nasz priorytet.

Jeszcze kilka lat temu pozwy o odszkodowania były często przez sąd oddalane.

Właściciele wprawiają się w tej kwestii z każdym rokiem, wynajmują wyspecjalizowanych pełnomocników. W Śródmieściu w 2007 r. wypłacono 14,8 tys. zł odszkodowań, w 2008 r. już ponad 122 tys. zł, rok później 237 tys. zł, a w zeszłym roku - ponad 411 tys. zł. Wola rok temu zapłaciła właścicielowi "dekretowego" budynku po raz pierwszy (blisko 40 tys. zł), teraz ma proces o 106 tys. zł. Praga-Północ zapłaciła dotąd 180 tys. zł.

Żeby uniknąć płacenia, dzielnice zobowiązują się do szybkiego znalezienia lokali socjalnych (o niższym standardzie i czynszu w wysokości 1,27 zł za m kw.) dla eksmitowanych w zamian za rezygnację z odszkodowania. Skutek jest taki, że nie ma gdzie przenosić dłużników z mieszkań komunalnych. Lawinowo rośnie więc ich zadłużenie wobec miasta.

Pomoc dla wybranych

Od 2009 r. lokatorzy z budynków zreprywatyzowanych mają możliwość ubiegania się o mieszkanie od miasta na ściśle określonych zasadach opisanych w uchwale Rady Warszawy. Dotąd udało się wynająć mieszkania tylko w 250 takich przypadkach. Jedna piąta to mieszkańcy Śródmieścia. W tej dzielnicy ok. 80 osobom odmówiono przydziału. Na Woli prawie 50 spotkała odmowa, a na przydział czekają tylko cztery rodziny. Powód? Trzeba spełniać ścisłe warunki. Jednym jest wypowiedzenie umowy najmu lokatorowi na podstawie konkretnych przepisów. A żeby na takie wypowiedzenie zapracować, trzeba wyhodować dług: co najmniej trzy pełne okresy płatności. - Lokatorzy boją się długu. Płacą choć trochę albo na raty. Nie mogą więc wtedy skorzystać z pomocy miasta - opowiada jedna z urzędniczek.

Ci lokatorzy, którym udało się przejść przez sito, zostają zakwalifikowani do mieszkań komunalnych. Pierwszeństwo mają osoby o niskich dochodach nękane niebotycznym czynszem. Przykłady ze Śródmieścia: stawka 99 zł za metr kw. Rodzina z dochodem 1,3 tys. zł miała płacić kamienicznikowi 3,45 tys. zł czynszu miesięcznie. Inny rekord to 3,38 tys. zł przy dochodach ok. 1,1 tys. zł albo 1080 zł czynszu (na życie zostawało rodzinie 500 zł).

- Problemem są nie tylko zwroty, ale też toczące się sprawy "dekretowe" - dodaje rzeczniczka Pragi-Południe Ewelina Buczyńska. - Ciągną się długo, w tym czasie nie można inwestować w budynki, w wielu przypadkach także ich zasiedlać. Stan techniczny budynku się pogarsza. W przypadku wyłączenia go z eksploatacji nie można go wyburzyć ani sprzedać. Zostaje ruina, którą trzeba zabezpieczać, co rodzi koszty. I szpeci okolicę.
Żródło: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,11345774,Czynsz_99_zl_m__Dram...

Etykietowanie