"... Dziś był u nas dzielnicowy i oznajmił nam,

"... Dziś był u nas dzielnicowy i oznajmił nam,


By spoleczni - Posted on 13 luty 2012

"... że dnia 27 lutego br. przyjdzie w asyście komornika, z ciężarówką do wywozu rzeczy i na ten cały mróz, przy małoletnim dziecku i osobie niepełnosprawnej wyrzuci nas z zajmowanego lokalu donikąd, bo nie dostaliśmy nawet lokalu mieszkalnego, żebyśmy mogli przenieść się do niego. ..." -pisze Pani Joanna Papiernik
> MAIL: p_joasia@tlen.pl

> Witam serdecznie!
>
> Nazywa się Joanna Papiernik i dziś spotkałam się z największym dylematem w moim dotychczasowym życiu.
> Jestem matką samotnie wychowującą 8-letniego syna, który obecnie uczęszcza do szkoły podstawowej. Parę lat temu wyprowadziłam się od rodziców i mieszkałam z ojcem mojego dziecka, ale się rozstaliśmy. Ja urodziłam syna i byłam zmuszona mieszkać z nim u znajomych i dalszej rodziny ze względu na sytuację mojego ojca, który jest wieloletnim
alkoholikiem. Ojciec ciągle był pod wpływem alkoholu, rozbijał się o chodniki, schody, drzwi itp. wielokrotnie przychodził poraniony i zakrwawiony, nie mogłam pozwolić, aby mój syn rósł i przyglądał się zachowaniom mojego ojca, stąd decyzja, że do domu ojca nie wrócę z dzieckiem. Tak minęło 8 lat i musiałam wrócić jednak do domu rodziców wraz z synem.
> Zadłużenie jakie ojciec zrobił na płatnościach mieszkaniowych oraz mediach są dla mnie niemożliwe do spłacenia, chociaż próbuję, ale zarabiam 1300 zł i mam dziecko, więc regulowałam płatności na tyle, na ile pozwalał mi mój budżet, przez pół roku udało mi się spłacić 2000 zł z zadłużenia. Razem z moim ojcem i synem mieszka mój brat - osoba niepełnosprawna w stopniu umiarkowanym. Brat przez wszystkie lata, kiedy ja nie mieszkałam z rodzicami próbował sam regulować płatności mieszkaniowe i też jedynie na tyle, na ile pozwalał mu budżet, raz nawet brał kredyt w kwocie 10 tys. zł na spłatę zadłużenia, zawarł ugodę z administratorem naszego budynku (Zarząd Zasobów Mieszkaniowych MSWiA) ale przez dalszą niefrasobliwość ojca ugoda została zerwana, a mój brat i tak pozostał z długiem za kredyt i płaci raty do dziś.
> Dziś był u nas dzielnicowy i oznajmił nam, że dnia 27 lutego br. przyjdzie w asyście komornika, z ciężarówką do wywozu rzeczy i na ten cały mróz, przy małoletnim dziecku i osobie niepełnosprawnej wyrzuci nas z zajmowanego lokalu donikąd, bo nie dostaliśmy nawet lokalu mieszkalnego, żebyśmy mogli przenieść się do niego.
> Kilka miesięcy wcześniej odebrałam pierwszy z serii listów mówiący mi o stanie zadłużenia na lokalu, któremu nie ja i nie mój brat byliśmy winni i zaczęliśmy płacić razem z bratem tyle, ile mogliśmy.
> Odwoływaliśmy się do Komendy Stołecznej Policji, do Zasobów
Mieszkaniowych MSWiA, do sądu i nawet do Wojewody Mazowieckiego o jakiekolwiek możliwości odroczenia eksmisji, spłaty długu o kasację części długu, ale wszędzie była odmowa, nikt nie chciał pozytywnie rozpatrzyć nawet najmniejszego argumentu, jaki podaliśmy.
> Teraz z dniem 27 lutego zostaniemy bez niczego, nawet dachu nad głową, tak jakby nie istniał żaden przepis chroniący osoby takie jak my, nic nam nie przysługuje?
> Bardzo proszę mi powiedzieć, co mamy ze sobą zrobić, bo jak widać, taki dramat dzieje się w szeregach administracji policji, przy świetle prawa...
>
> Z wyrazami szacunku
> Matka i siostra - Joanna Papiernik
>
> MAIL: p_joasia@tlen.pl tel:694235294
>

Etykietowanie