Jak spółdzielnie mieszkaniowe marnują pieniądze

Jak spółdzielnie mieszkaniowe marnują pieniądze


By spoleczni - Posted on 02 czerwuec 2011

Zawyżanie czynszów, przerost zatrudnienia w administracjach i ustawianie przetargów to codzienność w polskich spółdzielniach mieszkaniowych. – Nie da się taniej – słyszą mieszkańcy, gdy pytają o koszty zarządzania nieruchomościami. Nowa ustawa ma to zmienić.
Piotr Mularczyk z białostockiej spółdzielni Słoneczny Stok za 66-metrowe mieszkanie płaci prawie 600 zł miesięcznie. W tym samym mieście za podobny metraż w budynku zarządzanym przez wspólnotę miesięczna opłata wynosi 320 zł. Mularczyk wielokrotnie próbował dowiedzieć się, skąd ta różnica, ale w administracji osiedla zawsze mówiono mu, że taniej się nie da.

Podobny argument od lat słyszą mieszkańcy osiedla Młodych w Poznaniu, Nowego Miasta w Rzeszowie czy warszawskiej spółdzielni Praga. Tymczasem z e-maili, telefonów i listów, które w ciągu kilku ostatnich dni napłynęły do naszej redakcji po poniedziałkowym tekście o rewolucyjnych zmianach w sposobie zarządzania spółdzielniami wynika, że część pieniędzy z opłat, które wpłacają mieszkańcy, jest wyrzucana w błoto.

Przerost zatrudnienia w administracjach czy ustawianie przetargów to codzienność w polskich spółdzielniach. Na przykład w Słonecznym Stoku zarząd, nie wiadomo dlaczego, do ocieplania budynków wybrał firmę, która zażyczyła sobie 160 zł za metr kwadratowy, podczas gdy średnia na rynku nie przekracza 100 zł. Z kolei w warszawskiej spółdzielni Arbuzowa zarząd zadecydował o zmianie liczników ciepła na kaloryferach – choć te zamontowane kilka lat temu są jeszcze w doskonałym stanie. – To będzie nas kosztowało ok. 400 tys. zł – mówi Andrzej Małkiewicz, który od lat walczy z zarządem spółdzielni o prawo do współdecydowania w najważniejszych dla mieszkańców kwestiach.

Podobną walkę z wiatrakami toczy Zofia Rutkiewicz z białostockiej spółdzielni Wielkoblokowa, która uniemożliwia lokatorom wykup mieszkań i uniezależnienie się od zarządu spółdzielni.

Choć na konta największych spółdzielni skupiających po 30 – 50 tys. członków co miesiąc wpływa po kilkanaście milionów złotych z opłat od mieszkańców, to wiele bloków wymaga remontów, a czystość klatek schodowych czy wind pozostawia wiele do życzenia.

Całość artykułu online Gazeta Prawna