Osiedlowa walka o władzę

Osiedlowa walka o władzę


By spoleczni - Posted on 16 maj 2011

Wybory odbędą się prawdopodobnie tylko do dwóch z 12 rad śródmiejskich osiedli. – Dzielnica od początku nie miała serca do tego pomysłu – twierdzą lokalni działacze.

Wybory do rad osiedli w Śródmieściu zaplanowano na 15 maja. Aby doszły do skutku, w okręgu musi wystartować co najmniej 15 kandydatów. Każdy z nich musi wyrazić zgodę na piśmie i cieszyć się poparciem co najmniej 15 osób mieszkających na osiedlu. I tu zaczynają się schody.

– Urzędnicy utracili wielu kandydatów z powodu drobnych błędów formalnych – mówi śródmiejski radny SLD Jerzy Budzyn. – Przykładowo jedna z kobiet nie wpisała ostatniej cyfry w numerze PESEL. To wystarczyło, by zweryfikować kandydaturę negatywnie.

Jako przykład podaje mecenasa Martyńskiego, wieloletniego członka rad osiedli, współtwórcę ich statutów. Przez pomyłkę przestawił cyfry w numerze mieszkania – zamiast „41" wpisał „14". Weryfikacji nie przeszedł.

– Przecież tego człowieka wszyscy znają – denerwuje się radny Budzyn. – Intencją rady dzielnicy przy ponadpółtorarocznych pracach nad statutami rad osiedli było wzmocnienie samorządności, a nie celebracja numerów mieszkań czy PESEL .

Sławomir Rzysko zgłosił się, by kandydować do rady osiedla Muranów. – Bardzo często ludzie chcą poprzeć kandydata, ale nie mają przy sobie dowodu. Wszystkie swoje dane dobrze wpisują na liście, ale numeru PESEL nie pamiętają i robią w nim błędy. Ale to przecież nie oszustwo tylko drobne niedopatrzenie.

Połowa kandydatów odpadła też na Starówce. – Niedobrze się stało – ocenia szef Stowarzyszenia Mieszkańców Starego i Nowego Miasta oraz radny PiS Krzysztof Górski. – Ludzie chcą działać, zgłosili się do tych wyborów i nie będzie to dobrym znakiem, jeśli uniemożliwi się im to przez drobne błędy formalne. Jednakże zarówno dzielnica, jak i miasto od samego początku nie miały serca do tego projektu.

Potwierdzają to działacze startujący do rad. Tłumaczą, że rady osiedli mogą być niewygodne dla urzędników. Będą miały prawo m.in. zgłaszać projekty uchwał i interpelacje, na które zarząd będzie musiał odpowiadać tak, jak innym radnym.

Urząd dzielnicy tłumaczy, że drobne błędy nie były główną przyczyną negatywnej weryfikacji. – Najczęściej odrzucane były podpisy osób, które nie są u nas zameldowane i nie mają prawa głosu – mówi rzeczniczka Śródmieścia Urszula Majewska. – Ostateczną decyzję podejmie dzielnicowa komisja wyborcza. A od jej werdyktu można się odwołać.

Źródło:www.zyciewarszawy.pl