Siedem grzechów głównych reprywatyzacji- Wojciech Tymowski

Siedem grzechów głównych reprywatyzacji- Wojciech Tymowski


By spoleczni - Posted on 18 luty 2015

Naprawianie starych krzywd bez ustawy reprywatyzacyjnej powoduje wiele nowych. Czas to zmienić!

20 lat temu ówczesny prezydent Warszawy Marcin Święcicki (dziś poseł PO), nie mogąc się doczekać ustawy, zaczął zwracać odebrane w PRL nieruchomości. Mówił, że to akt sprawiedliwości dziejowej. Wydawało się oczywiste, że zabranie warszawiakom prywatnych gruntów - choć pragmatyczne z punktu widzenia odbudowy stolicy - sprawiedliwe nie było, więc krzywdy trzeba naprawić. Ruszyła lawina. Spadkobiercy tych, którym odebrano nieruchomości, i ci, którzy kupili prawa do nich, odzyskują majątki. A ponieważ nie ma ustawy reprywatyzacyjnej, walczą po swojemu - przez urzędy, kolegia samorządowe i sądy.

Dziś widzimy skutki puszczonej na żywioł reprywatyzacji.

1. Miasto oddaje kamienice z lokatorami traktowanymi jak wkładka mięsna. Radykalne podwyżki czynszów, a w skrajnych przypadkach działalność tzw. czyścicieli, zmuszają lokatorów do wyprowadzki.

2. Zwracane są miejsca, które przez lata były wspólne: skwery, szkoły, place zabaw. Sądy uznają, że w mieście wszystko oprócz cmentarza czy drogi może być prywatne (bo prywatna szkoła też może pełnić publiczną funkcję). Praktyka pokazuje, że ci, którzy odzyskują np. szkołę, wolą na jej miejscu biurowiec.

3. W prywatne ręce przechodzą parcele, na których miasto planuje inwestycje. W Warszawie nigdy nie wiadomo, w którym miejscu nowe roszczenie pokrzyżuje projekt.

4. Publiczne pieniądze idą na odszkodowania dla osób, które przejęły mienie, ale dostają pieniądze za lata bezumownego użytkowania ich nieruchomości. Warszawę kosztuje to setki milionów rocznie.

5. Starający się o zwroty też się skarżą na niejasne reguły. Jedni czekają 20 lat, inni w kilka miesięcy odzyskują wszystko.

6. Zmęczeni długą walką spadkobiercy sprzedają - czasem za grosze - prawa do majątków kupcom roszczeń. Bywa, że prawa do nieruchomości uzyskują oni w podejrzanych okolicznościach.

7. Zwroty są dokonywane z automatu, bez względu na to, co dziś się znajduje na reprywatyzowanych działkach - nawet powojenna kamienica na miejscu spalonego w czasie wojny budynku jest do zwrotu.

Przez 20 lat - choć były próby - żaden z rządów nie przeforsował prawa, które uporządkowałoby te problemy. Reprywatyzacja powinna być jednym z naczelnych tematów obu kampanii wyborczych w tym roku. Politycy muszą uchwalić prawo, które oprócz interesu właścicieli ochroni lokatorów czy publiczne szkoły.

Reprywatyzacja. Kto korzysta, kto traci. Od dziś w "Wyborczej" cykl

Czy powinniśmy zwracać nieruchomości bez względu na to, co dziś jest na tej działce? Czy dawać działki zastępcze? Wypłacać ekwiwalent? Jak duży? I czy możemy ograniczać prawo własności ze względu na społeczny interes? Zapytamy o to ekspertów i polityków.

Czekamy też na listy Czytelników. Nasz adres: listy@wyborcza.pl

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,17371579,Siedem_grzechow_glownych_reprywatyza...

Etykietowanie