Złoty interes: skupują roszczenia i odzyskują majątki

Złoty interes: skupują roszczenia i odzyskują majątki


By spoleczni - Posted on 23 kwiecień 2012

Kto jeszcze przejmuje dawne majątki? By zyskać dekretową nieruchomość w Warszawie, nie trzeba być ani jej dawnym właścicielem, ani spadkobiercą. Wystarczą pieniądze, wcale nie ogromne, i wiedza. Przydaje się detektyw.

Zagrabione po wojnie dekretem Bieruta nieruchomości warszawskie należą się nie tylko byłym właścicielom oraz spadkobiercom, ale też ich następcom prawnym.

Bywa, że beznadziejne, wydawałoby się, sprawy o odzyskanie majątków nabierają tempa po zmianie właściciela roszczeń, gdy do gry wchodzą profesjonalne kancelarie. - Najgłośniejszą historią był Pałac Błękitny przy Senatorskiej - mówi Ryszard Grzesiuła ze stowarzyszenia Dekretowiec. - Hrabia Jan Zamoyski nie mógł dotrzeć do finału wiele lat. Kupiec jego praw odzyskał nieruchomość w dwa miesiące.
Dobrych doświadczeń nie ma Aleksander Grabiński, spadkobierca części parkingu i hotelu Metropol, które zajęły miejsce rozebranej w latach 50. kamienicy. - Walczę od 1993 r., bez efektów mimo korzystnych wyroków i skarg do Trybunału w Strasburgu - opowiada.

Do niego też zgłosiła się kancelaria. - Dostałem 20 stron umowy, którą kładą przed właścicielami roszczeń. Choć skończyłem studia i potrafię czytać, nie zrozumiałem nic - wspomina.

Poradził się adwokata, który transakcję odradził. - Ja byłem dociekliwy, ale ilu starszych ludzi poszło na taki układ? - pyta.
Aaaby roszczenia kupić
W tym biznesie jest się o co bić. Stołeczni urzędnicy wycenili majątek, który po wojnie odebrano prywatnym właścicielom w Warszawie, na 40 mld zł.

Dziś poszukują się obie strony - z jednej dawni właściciele lub ich spadkobiercy, którzy wolą gotówkę od lat starań o zwrot, z drugiej same kancelarie prawne. Choć, jak twierdzą nasi rozmówcy, ostatnio więcej jest kupców niż sprzedających.

- Granice wyznacza sam rynek - mówi prawnik. - Można kupić prawa do nieruchomości w trakcie zwrotu, ale i samą opcję na zwrot. Czyli teczkę, w której jest tylko wniosek dekretowy.

Pytamy o ceny. Jak twierdzą nasi rozmówcy, nie można mówić o standardowych cennikach. - Wszystko zależy od zawiłości sprawy. Jedno jest stałe: kupcy praw do dekretowych majątków kupują je znacznie poniżej wartości rynkowej nieruchomości, o którą zamierzają się starać - słyszymy.

W internecie jest wiele tego typu ofert.

Rok 2003: "Kupię roszczenia w sprawach dekretowych. Najbardziej interesuje mnie Centrum Warszawy. Pomogę rozwikłać sprawy spadkowe. Kupię nawet przypadki beznadziejnie zabagnione. Uczciwa cena".

2010 r., portal jednego z wydawnictw prawnych: "Firma z Warszawy odsprzeda roszczenia lub część roszczeń. Zależy nam na czasie i na pieniądzach. SPRAWA PILNA!".

Luty 2012 r., portal specjalizujący się w obrocie nieruchomościami: "Kupię kamienicę, udziały, roszczenia", "Kupię kamienicę z lokatorami, udziały w budynkach, roszczenia do nieruchomości podekretowych. Może być nieuregulowany stan prawny".

Do drzwi pukają panowie

Bywa i tak, że rodzina właściciela nie jest zainteresowana sprzedażą roszczeń. To jednak żaden problem dla specjalistów od dekretu. Jedna z firm reklamuje się, że przyjmuje zlecenia poszukiwania prawowitych spadkobierców, korzystając przy tym z usług wyspecjalizowanych detektywów.

- Moją babcię dwaj panowie odnaleźli w Grójcu - mówi wnuk przedwojennych właścicieli kamienicy na Mokotowie. - Na szczęście nie było jej tam, bo akurat mieszkała z moimi rodzicami w Warszawie. Panowie spotkali się więc ze mną. Zaproponowali 100 tys. zł za sprzedanie roszczeń do kilkupiętrowej, dużej kamienicy. Przekonywali, że nie odzyskam budynku. Strach pomyśleć, co by było, gdyby zastali babcię w domu. Nie dowierzała, że urzędnicy oddadzą kamienicę, a proponowana kwota robiła na niej wrażenie.

Taka kwota zrobiła też wrażenie np. na spadkobiercach właścicieli kamienicy na Krakowskim Przedmieściu. Sprzedali za 100 tys. zł roszczenia osobom, które później wywalczyły zwrot. Budynek i działka to tylko początek starań o pieniądze. Jak wyjaśnia mec. Grzesiuła, po transakcji z przedwojennym właścicielem kupiec zyskuje pełnię praw do majątku. A to np. prawo do odszkodowań za niezgodną z prawem konfiskatę mienia.

Najbardziej chyba znany w Warszawie "odzyskiwacz" to Marek Mossakowski, który nie jest prawnikiem, jest za to niezwykle skuteczny. Potrafi przekonać dawnych właścicieli albo ich rodziny do przekazania mu roszczeń. Opisywaliśmy kiedyś, jak mając drobny udział w nieruchomości przy ul. Hożej, za 50 zł kupił prawa i roszczenia do całego budynku. Umowa ta służy mu do walki w sądzie o odszkodowania od miasta za całą nieruchomość. Gra idzie o 5 mln zł, a urzędnicy dzielnicy Śródmieście robią, co mogą, żeby nie przegrać sprawy.

O coraz większym i profesjonalnym rynku obrotu roszczeniami nieraz wspominali urzędnicy ratusza. Podkreślają, że decyzje dekretowe, które uzyskują kupcy praw do skonfiskowanych nieruchomości, nie mają nic wspólnego z wyrównywaniem krzywd.
Jak dziś naprawić krzywdy dawnych właścicieli majątków? Czy nieruchomości powinny być zwracane kupcom roszczeń? Czekamy na listy. Nasz adres: stoleczna@agora.pl

zródło: GW.Iwona Szpala, Małgorzata Zubik

Etykietowanie